poniedziałek, 5 grudnia 2016

Positive Gray



Cześć! Wybaczcie za to opóźnienie ale ostatnio wszystko jest przeciwko mnie. Tak się cieszyłam że w końcu doczekałam się wymarzonego weekendu który był mi teraz strasznie potrzebny, bo będąc tu w Bydgoszczy wzięłam na siebie straszne dużo obowiązków i ciężko mi jest to wszystko pogodzić dlatego już nie mogłam się doczekać aż wrócę do Brzegu i w końcu odpocznę. Weekend był zbyt zakręcony żeby wszystko się udało tak jak sobie zaplanowałam co do dnia i oczywiście ten post tak się odkładał i odkładał. Właściwie to już wczoraj miał być tak na 100 % już go pisałam i w ogóle wszystko fajnie ale cały czas coś mi wyskakiwało a wieczorem to już tym bardziej nie było jak bo musiałam wracać tutaj no i musiałam odłożyć to własnie na teraz. Także szalony weekend, ale mimo tego dobrze mi zrobił pobyt w domu. Naładowałam się psychicznie i fizycznie na cały kolejny tydzień bo jak zwykle mam mnóstwo zobowiązań na ten tydzień. Już się boję jak ja to ogarnę. 

Ostatnimi czasy jestem zakochana w szarościach. Już na wakacjach wam to pisałam tam kilka takich postów z rzędu było że ustalałam tak stylizacje żeby się kręciły wokół szarości. Nie wiem czemu ale bardzo dobrze czuję się w tym kolorze. W sumie to granat i szary to są dwa kolory w których zawsze dobrze się czuję. Dzisiaj to ta szarość już całkiem zdominowała prawie całą stylizację. W sumie to nie wiem jak to nazwać nie jest to zwykła chusta/szal bo ma ona specjalne wcięcie przy szyi i ramionach, jest to bardziej coś a'la narzutka a jak się cieplej ubierze to na takie cieplejsze dni może posłużyć nawet jako taki pseudo płaszczyk. Jeden mój znajomy nazwał to pelerynką i pytał gdzie miotła do kompletu. Jak dla mnie jest to świetna sprawa bo jednocześnie mogę w nim chodzić w pomieszczeniach a jednocześnie kiedy zakładam kurtkę, służy mi jako szal. Do tego moje ukochane legginsy. Uważam że w kobiecej szafie nigdy za dużo legginsów. Oczywiście w mojej szafie przeważają chyba we wszystkich odcieniach szarości. Przyznam wam się że mam jedynie jedne legginsy czarne a takich jak tu czyli szarych - pełno, chociaż ktoś mógłby powiedzieć że bez sensu, bo przecież wyglądają identycznie. Żeby ten szary tak nie zdominował całego posta tym bardziej ze względu na to, że ostatnio miewamy okropną pogodę i za oknem jest właśnie tak szaro buro i ponuro to przełamałam stylizację optymistycznym kolorkiem czyli różowym - butki które w prawdzie już się powtarzają bo w jednym poście już je miałam no ale nie mogłam się powstrzymać żeby tu je dorzucić. Dobra nie przynudzam was, bo w porównaniu do poprzedniego posta tego co pisałyśmy razem z Goschią w Warszawie to już trochę zaczynam się za bardzo rozwodzić. Buziaki kochani, trzymajcie się i napiszcie mi koniecznie w jakich kolorkach Wy czujecie się najlepiej.

                                                                             Buźka KARLIN 










BUTY - Świat Mody i Butów Bydgoszcz
LEGGINSY- Clarissa
NARZUTKA - Terranova